Psychoterapia, Socjoterapia, Lublin
Aktualności
Komentujemy wydarzenie dla Gazety Wyborczej.
Katarzyna Kaniuk komentuje sprawę filmu zawierajacego „szkolenie” 4 letniego chłopca na „kibola”.
Komentarze na temat filmu o szkoleniu na kibola
- To nie był żart. To była tresura, żeby wychować bandytę bez skrupułów i sumienia - pisze na forum harbour5. - Zarówno dziecko, jak i opiekunowie, wymagają specjalistycznej pomocy psychologiczno-pedagogicznej - uważa dyrektor MOPR.
Przypomnijmy - w ubiegłym tygodniu na serwisie youtube.com pojawił się kontrowersyjny film. - Ja frajerze jestem za Motorem - mówi na nim czterolatek. Do tego dodaje uderzenia pięściami i przekleństwa: "Co jesteś za Widzewem?", "Ty frajerze je..ny k..wa". "A przebierasz się w koszulki Motoru?". Potem ojciec instruuje synka: "z dynki go walnij", "za fraki go i dynia", "Powiedz, co, jesteś za Widzewem?". Ojciec chłopca, który zgłosił się na policję, tłumaczył, że to był tylko żart. Sprawą zajęła się prokuratura. W piątek skierowała do sądu rodzinnego zawiadomienie. - Prokuratura chce, aby sąd wyjaśnił czy w tej rodzinie w sposób należyty sprawowana jest opieka rodzicielska - poinformowała Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Na forum rozpętała się dyskusja. Większość internautów była filmem oburzona.
- Dziecku ewidentnie dzieje się krzywda, bo tatuś urządza małemu pranie mózgu wychowując na jednostkę aspołeczną skazaną w późniejszym okresie na konflikty z prawem. Jeśli tego nie widzisz to jesteś naprawdę bardzo krótkowzroczny. Uważasz, że w sytuacji psychicznej przemocy wobec dziecka nie należy reagować? Pytanie ile Ty masz lat, bo operujesz pojęciami "kapuś" , "donosiciel" czy "konfident"- jakbym słyszała gimnazjalistów. Twój sposób myślenia jest daleki od sposobu myślenia dojrzałego, świadomego i odpowiedzialnego człowieka - pisze m.
- To nie był żart. To była tresura, żeby wychować bandytę bez skrupułów i sumienia. Co do tzw. tatusia winien wypowiedzieć się sąd.Tego co zrobił psychice tego dziecka raczej nie da się już odwrócić - uważa harbour5.
- Czy dziecko swoją dziecięcą agresję kieruje w stronę innej żywej osoby? Nie, bije przedmiot, trzymany w ręku przez ojca. Czy nie bardziej wyrabiają agresję gry komputerowe, w których człowiek strzela lub kopie człowieka i jest za to premiowany, a w które powszechnie grają dzieci 5-6 letnie? Czy nie bardziej wyrabiają agresję filmy animowane, pokazywane w kanałach dziecięcych, gdzie np. kot goni myszy i chce je zabić? Czy dziecko używa wulgarnego słownictwa w miejscu publicznym? Takie pytania można mnożyć. Więc nie rozśmieszaj mnie, jeśli to podlega pod jakikolwiek paragraf. I - przeczytaj wyżej - mnie ten film zniesmaczył. Ale nie ma tu podstaw do interwencji karnej, nawet nie sądzę, żeby interweniował sąd rodzinny - pisze qulqa.
- Dziecko utożsamia ten przedmiot z kibicem innej drużyny. Dwa - nie pamiętam żeby ktoś zabił inną osobę myśląc że jest smokiem. Pamiętam że kibice potrafią zabić inną osobę za to że jest kibicem innej drużyny. Zaczyna się od tarczy bokserskiej utożsamianej z inną osobą. Jeśli dalej udajesz greka i nie widzisz problemu, życzę ci nocnego spotkania z bandą pijanych kiboli, bo wtedy twój punkt widzenia się drastycznie zmieni, zapewniam cię - pisze okulele99.
- Jasne. Poczekajmy aż ten czterolatek dorośnie i kogoś okaleczy. Wtedy państwo ukara go łagodnie, bo to przecież była wina tatusia. Może zabieranie to za dużo, ale kurator codziennie wieczorem będzie jak znalazł. Tym bardziej, że tatuś karany za udział w bójce, czyli degenerat, któremu trzeba patrzeć na ręce i na pewno nie pozwalać na samodzielne wychowywanie dziecka, bo jak widać jest na to za głupi. Też mam czterolatka. Niedawno uczyłem go jak się robi fikołki - pisze tatuś.
O komentarze poprosiliśmy też specjalistów:
- Chcąc, by dziecko wyrosło na emocjonalne i moralnie zdrowego człowieka, trzeba mu postawić granice. Te granice stawia dorosły, z którym dziecko pozostaje w bliskiej relacji. W sposób naturalny tymi osobami są rodzice. Im wcześniej postawione granice, tym lepiej. Dzięki nim dziecko czuje się bezpieczne, rozumie swoją rolę, ma zdefiniowany świat zewnętrzny i potrafi w nim się poruszać. To rodzić tłumaczy i objaśnia świat, że nie powinno się używać brzydkich słów, że ludzi należy szanować, że problemy się rozwiązuje itp. Oczywiście wszystko adekwatnie do wieku i możliwości dziecka.Ale bywa i tak, z różnych powodów (np. niedojrzałość rodzica, źle rozumiana miłość, nieprawidłowe własne wzorce wychowawcze), że rodzice nie stawiają granic.Wówczas bilans emocjonalny dziecka jest tragiczny! - przestrzega Katarzyna Kaniuk, psycholog, psychoterapeuta z Centrum Terapii i Rozwoju Dzieci i Młodzieży JUNIOR.
- Zgodnie z obowiązującym prawem rodzinnym i opiekuńczym każde z dzieci winno mieć zagwarantowaną stałą opiekę i nadzór wychowawczy, zapewniający zaspokojenie nie tylko potrzeb bytowych, ale również poczucie bezpieczeństwa i prawidłowy rozwój emocjonalny.W przywołanym przypadku doszło bez wątpienia do naruszenia praw dziecka. Za zasadne należy uznać podjęcie wobec opiekunów działań o charakterze edukacyjnym, ukierunkowanych na zmianę postaw wychowawczych oraz podniesienie kompetencji w tym zakresie. Z uwagi na fakt, iż brak jest informacji dotyczących okresu pozostawania przez dziecko w sytuacji niekorzystnej dla jego rozwoju, trudno jednoznacznie przewidzieć skutki jakie pozostawi w psychice przywołana sytuacja. Z całą pewnością zarówno dziecko, jak i opiekunowie, wymagają specjalistycznej pomocy psychologiczno-pedagogicznej.Do chwili obecnej w tutejszym Ośrodku nie odnotowano podobnych przypadków. W strukturze Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie funkcjonują natomiast Centrum Interwencji Kryzysowej oraz Specjalistyczna Poradnia dla Rodzin. Są to specjalistyczne placówki oferujące profesjonalne wsparcie na rzecz rodzin dysfunkcyjnych. Zakres świadczonej pomocy obejmuje: usługi w zakresie rodzinnego i psychologicznego poradnictwa dla rodzin, wsparcie terapeutyczne, pomoc interwencyjną oraz poradnictwo i pomoc prawną - wylicza Dorota Gąsior, dyrektor MOPR w Lublinie.
Na forum rozpętała się dyskusja. Większość internautów była filmem oburzona.
- Dziecku ewidentnie dzieje się krzywda, bo tatuś urządza małemu pranie mózgu wychowując na jednostkę aspołeczną skazaną w późniejszym okresie na konflikty z prawem. Jeśli tego nie widzisz to jesteś naprawdę bardzo krótkowzroczny. Uważasz, że w sytuacji psychicznej przemocy wobec dziecka nie należy reagować? Pytanie ile Ty masz lat, bo operujesz pojęciami "kapuś" , "donosiciel" czy "konfident"- jakbym słyszała gimnazjalistów. Twój sposób myślenia jest daleki od sposobu myślenia dojrzałego, świadomego i odpowiedzialnego człowieka - pisze m.
- To nie był żart. To była tresura, żeby wychować bandytę bez skrupułów i sumienia. Co do tzw. tatusia winien wypowiedzieć się sąd.Tego co zrobił psychice tego dziecka raczej nie da się już odwrócić - uważa harbour5.
- Czy dziecko swoją dziecięcą agresję kieruje w stronę innej żywej osoby? Nie, bije przedmiot, trzymany w ręku przez ojca. Czy nie bardziej wyrabiają agresję gry komputerowe, w których człowiek strzela lub kopie człowieka i jest za to premiowany, a w które powszechnie grają dzieci 5-6 letnie? Czy nie bardziej wyrabiają agresję filmy animowane, pokazywane w kanałach dziecięcych, gdzie np. kot goni myszy i chce je zabić? Czy dziecko używa wulgarnego słownictwa w miejscu publicznym? Takie pytania można mnożyć. Więc nie rozśmieszaj mnie, jeśli to podlega pod jakikolwiek paragraf. I - przeczytaj wyżej - mnie ten film zniesmaczył. Ale nie ma tu podstaw do interwencji karnej, nawet nie sądzę, żeby interweniował sąd rodzinny - pisze qulqa.
- Dziecko utożsamia ten przedmiot z kibicem innej drużyny. Dwa - nie pamiętam żeby ktoś zabił inną osobę myśląc że jest smokiem. Pamiętam że kibice potrafią zabić inną osobę za to że jest kibicem innej drużyny. Zaczyna się od tarczy bokserskiej utożsamianej z inną osobą. Jeśli dalej udajesz greka i nie widzisz problemu, życzę ci nocnego spotkania z bandą pijanych kiboli, bo wtedy twój punkt widzenia się drastycznie zmieni, zapewniam cię - pisze okulele99.
- Jasne. Poczekajmy aż ten czterolatek dorośnie i kogoś okaleczy. Wtedy państwo ukara go łagodnie, bo to przecież była wina tatusia. Może zabieranie to za dużo, ale kurator codziennie wieczorem będzie jak znalazł. Tym bardziej, że tatuś karany za udział w bójce, czyli degenerat, któremu trzeba patrzeć na ręce i na pewno nie pozwalać na samodzielne wychowywanie dziecka, bo jak widać jest na to za głupi. Też mam czterolatka. Niedawno uczyłem go jak się robi fikołki - pisze tatuś.
O komentarze poprosiliśmy też specjalistów:
- Chcąc, by dziecko wyrosło na emocjonalne i moralnie zdrowego człowieka, trzeba mu postawić granice. Te granice stawia dorosły, z którym dziecko pozostaje w bliskiej relacji. W sposób naturalny tymi osobami są rodzice. Im wcześniej postawione granice, tym lepiej. Dzięki nim dziecko czuje się bezpieczne, rozumie swoją rolę, ma zdefiniowany świat zewnętrzny i potrafi w nim się poruszać. To rodzić tłumaczy i objaśnia świat, że nie powinno się używać brzydkich słów, że ludzi należy szanować, że problemy się rozwiązuje itp. Oczywiście wszystko adekwatnie do wieku i możliwości dziecka.Ale bywa i tak, z różnych powodów (np. niedojrzałość rodzica, źle rozumiana miłość, nieprawidłowe własne wzorce wychowawcze), że rodzice nie stawiają granic.Wówczas bilans emocjonalny dziecka jest tragiczny! - przestrzega Katarzyna Kaniuk, psycholog, psychoterapeuta z Centrum Terapii i Rozwoju Dzieci i Młodzieży JUNIOR.
- Zgodnie z obowiązującym prawem rodzinnym i opiekuńczym każde z dzieci winno mieć zagwarantowaną stałą opiekę i nadzór wychowawczy, zapewniający zaspokojenie nie tylko potrzeb bytowych, ale również poczucie bezpieczeństwa i prawidłowy rozwój emocjonalny.W przywołanym przypadku doszło bez wątpienia do naruszenia praw dziecka. Za zasadne należy uznać podjęcie wobec opiekunów działań o charakterze edukacyjnym, ukierunkowanych na zmianę postaw wychowawczych oraz podniesienie kompetencji w tym zakresie. Z uwagi na fakt, iż brak jest informacji dotyczących okresu pozostawania przez dziecko w sytuacji niekorzystnej dla jego rozwoju, trudno jednoznacznie przewidzieć skutki jakie pozostawi w psychice przywołana sytuacja. Z całą pewnością zarówno dziecko, jak i opiekunowie, wymagają specjalistycznej pomocy psychologiczno-pedagogicznej.Do chwili obecnej w tutejszym Ośrodku nie odnotowano podobnych przypadków. W strukturze Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie funkcjonują natomiast Centrum Interwencji Kryzysowej oraz Specjalistyczna Poradnia dla Rodzin. Są to specjalistyczne placówki oferujące profesjonalne wsparcie na rzecz rodzin dysfunkcyjnych. Zakres świadczonej pomocy obejmuje: usługi w zakresie rodzinnego i psychologicznego poradnictwa dla rodzin, wsparcie terapeutyczne, pomoc interwencyjną oraz poradnictwo i pomoc prawną - wylicza Dorota Gąsior, dyrektor MOPR w Lublinie.
